Archives

You are currently browsing the archives for the Piłkarze category.

PostHeaderIcon Bogactwo piłkarzy

Piłkarze za granicą mieszkają w wielkich ekskluzywnych willach, mają piękne samochody, oraz zarobki rzędu kilku milionów euro rocznie. Takie życie tyczy się każdego lepszego zawodnika w danej zachodniej lidze.

W Polsce jest już gorzej, u nas zawodnicy często mieszkają w blokach. Mają jeden samochód itp. Życie oczywiście jest zdecydowanie lepsze niż każdego zwykłego śmiertelnika, lecz nie są to jakieś super luksusy. Dlaczego jest taka wielka różnica w zarobkach, ludzi którzy mają ten sam zawód. Są piłkarzami. W Polsce bezkrytycznie twierdzi się, że zawodnicy i tak zarabiają za dużo na poziom ich gry, oraz rozgrywek. Są oni tutaj przygotowywani do małego wysiłku, jest on zdecydowanie mniejszy niż w innych ligach. Dlaego jeżeli jakiś wybijający się zawodnik z naszej piłkarskiej ligi chce wyjechać do innego klubu, tam siedzi na ławce rezerwowych, bądź w ogóle nie mieści się do kadry meczowej. Taka jest smutna prawda. Dlaczego tak jest, a no dlatego, bo w Polsce piłka nożna nie jest uprawiana przez cały rok. Zimą jest blisko trzymiesięczna przerwa, w czasie której piłkarze są wybijani z rytmu meczowego i nie mogą nabrać takiej kondycji, jak ich koledzy za granicą. Są co prawda obozy, sparingi itp. Jednak prawdziwa, mocna liga, jest nie do zastąpienia czymś innym. Piłka nożna w Polsce jest na niskim poziomie nie ma czego tutaj ukrywać, taka jest prawda. Każdy kto widział nasze zespoły w akcji to potwierdzi. Polacy grający w naszej lidze twierdzą, że są oni tutaj zamęczani i muszą ciężko trenować, lecz gdy wyjeżdżają za granice nie mają nic do gadania.

Muszą trenować, bo tam jak ktoś nie trenuje, to po prostu nie gra. Taka jest kolej rzeczy, wystarczy zobaczyć ilu naszych zawodników gra w czołowych klubach europejskich. Można ich policzyć na palcach jednej ręki. Dopóki poziom piłki nożnej w Polsce się nie poprawi, wciąż będzie taki sam efekt. Gdy ogląda się mecze Polskiej reprezentacji to także jest to przykry widok. Jesteśmy ogrywani przez zdecydowanie słabsze zespoły. Coś z tym trzeba zmienić.

PostHeaderIcon Transfery

Transfery w piłce nożnej są na porządku dziennym. W tym sporcie jest takie coś jak okienko transferowe. W większości europejskich krajów jest ono w lecie, zaczyna się po zakończeniu rozgrywek, czyli na początku lipca do końca sierpnia. Oraz miesięczne w styczniu. W tym czasie zespoły mogą kupować piłkarzy z innych klubów. Najpierw zespoły muszą się dogadać ze sobą w sprawie odstępnego za piłkarza, oraz rodzaju transferu.

A następnie zespół, który chce nabyć piłkarza musi się z nim porozumieć w sprawie jego indywidualnego kontraktu. Jeżeli wszystko się powiedzie wystarczy złożyć podpisy. Zespoły mogą także umawiać się w sprawie transferów, gdy okno jest zamknięte. Jednak piłkarz podpisze kontrakt dopiero w rozpoczęciu tego okresu i wtedy przeniesie się do swojego nowego klubu. Dzięki temu cały czas są spekulacje kto przyjdzie do danego klubu, a kto odejdzie. Cały czas są podawane jakieś informacje, najczęściej są one nieprawdziwe. Ponieważ kluby nie chcą, aby do końca ustalenia wszystkich szczegółów o transferze dowiedział się ktoś z zewnątrz. Mogłoby to utrudnić rozmowy, oraz pojawiłoby się może wielu innych, chętnych na piłkarza kupców. Takie jest życie zawodowego piłkarza, że raz gra w jednym klubie, a następnego dnia może się przenieść na zupełnie obcy teren. Są także tacy zawodnicy, którzy przez całe swoje kariery grali w jednym klubie. Tak jak to zrobił Paolo Maldini z drużyny AC Milan. Był znakomitym zawodnikiem, kapitanem drużyny przez wiele lat, a mimo to przez dwadzieścia lat grał w jednym klubie. Na pewno ktoś był zainteresowany jego kupnem, jednak to była mocniejsza więź, niż tylko z pracodawcą. W tym klubie grał także jego ojciec. Być może to przyczyniło się do jego decyzji. Niektóre transfery budzą ogrom kontrowersji, szczególnie jeżeli zawodnik przechodzi do największego rywala, swojej dotychczasowej drużyny.

Paru takich piłkarzy było w historii, byli oni określani mianem zdrajców. Byli wyzywani, gdy pojawiali się na meczu, w starym mieście. Nie byli oni widocznie mocno połączeni emocjonalnie z klubem.

Adamek w drodze na szczyt
Tomasz,,Góral’’ Adamek, to obecnie najbardziej znany polski bokser. Po przejściu z wagi junior ciężkiej do kategorii królewskiej, zaczyna wspinaczkę na szczyt właśnie w wadze ciężkiej. Szumnie zapowiada zdobycie tytułu mistrzowskiego i pokonanie największych sław boksu, z braćmi Kliczko na czele. Czy mu się uda? Zastanówmy się przez chwilę nad szansami boksera z Gilowic. Przez długie lata Polacy żyli nadzieją, że Andrzej Gołota nazywany szumnie,,wielką nadzieją białych’’ spełni te oczekiwania. Niestety nigdy tak się nie stało. Andrew mimo niewątpliwie wysokich umiejętności technicznych nie miał jednej cechy, która charakteryzuje największych mistrzów. Brakowało mu mentalności zwycięzcy. Nawet, gdy miał ogromną przewagę, nie wytrzymywał psychicznie i przegrywał w niezrozumiałych okolicznościach. Wszyscy pamiętamy jak nokautował go w pierwszej rundzie Brewster czy jak uderzał rywali poniżej pasa. Czasem jeszcze swoje dokładali sędziowie jak podczas walki z Johnem Ruizem. Jednym słowem pas mistrzowski nie był mu pisany. Teraz nasze nadzieje rozbudził z kolei Tomasz Adamek. To zawodnik całkiem innego typu. O odmiennej mentalności i stylu walki. Zmiana kategorii wagowej była chyba dobrą decyzją. Wcześniej przed każdą walką musiał na siłę zrzucać wagę. To nie była komfortowa sytuacja. Nie gwarantowała mu spokoju i pewności siebie. Był to najważniejszy powód jego jedynej jak dotychczas porażki z Chadem Dawsonem. Osłabienie spowodowane zbijaniem wagi nie pozwoliło mu pokazać pełni swoich umiejętności w ringu. Teraz taki problem już nie występuje. Największym atutem Tomka jest bez wątpienia szybkość oraz znakomite ciosy proste. Ma też coś, z czym trzeba się urodzić, a mianowicie znakomitą intuicję w ringu. Tego nie da się wytrenować, jedni to maja a inni po prostu nie. Ponadto jego atutem jest spora odporność na ciosy i umiejętne schodzenie z linii ataku przeciwnika. Karierę w wadze ciężkiej rozpoczął od mocnego uderzenia. W piątej rundzie znokautował Andrzeja Gołotę. Wszyscy narzekali, że rywal był nie przygotowany do walki i dopatrywali się drugiego dnia. Taka typowa polska mentalność. Niemniej wynik poszedł w świat. Potem przyszła konfrontacja z Estradą w lutym 2010 roku. Polak był zdecydowanie lepszym pięściarzem, przez cały pojedynek kontrolował przebieg wydarzeń w ringu i zasłużenie wygrał na punkty. Teraz czeka go walka z Arreolą. Zwycięstwo ma otworzyć mu drogę do walki o pas prestiżowej federacji. Oby tak się stało, bo Polska już tyle lat czeka na Mistrza Świata w wadze ciężkiej.